Friday, 1 December 2023

Najwyższe standardy polityki kadrowej

Wrocek, Etno Cafe przy Wroclavii. Większość stolików zajęta. Za oknem śnieg.

Przy stoliku centralnie siedzi pan z panią. Przed nimi otwarty laptop. Państwo prowadzą na pełny regulator rozmowę HR-ową o dyscyplinowaniu niejakiego Grzesia. Laptop też na głośno. Przyszłość Grzesia rysuje się w czarnych barwach.

Podeszłam tak, żeby mnie było widać w kamerce, i poprosiłam o omawianie dalszych losów Grzesia w sposób nieco bardziej dyskretny. Czy zaczęłam "Jeszcze nie wiem, gdzie państwo pracują..." , gapiąc się im w ekran? Być może.

Kiedy firma wymaga od ciebie w chuj dyskrecji (na przykład co do pensji) i zapewnia o swoich najwyższych standardach w tej materii - pomyśl o Grzesiu.

Monday, 2 October 2023

Gaz sprawdzają, w domu bądź

Jak już się parę razy chwaliłam/żaliłam, mówię płynnie po rosyjsku, ale na poziomie grupy starszaków (i troszkę też w kontekście wakacji 14-latki, czyli kolczyki, wino, papierosy i jak skakać do rzeki z przystani dla barek). Natomiast czytam i piszę cyrylicą z ogromnym trudem. Zatem jak dziś musiałam objaśnić pismo ze spółdzielni w sprawie kontroli instalacji gazowej panu lokatorowi wynajmowanego mieszkania, który to pan jest Tatarem i porozumiewamy się po rosyjsku, to z 2 ekranów maila zrobiła się 1 linijka. I wszystko jasne!

Revenge, revenge, revenge...

Mam marzenie.

Uprzedzam, że jest ono dość obrzydliwe i kontrowersyjne, więc jeśli nie lubisz w.w., to nie czytaj dalej!

.

.

.

.

.

.

Marzy mi się, żeby...

...pomiędzy latami opieki nad maluchami, kiedy grane były pieluchy, ulewanie, rzygi, rotawirus w pełnym zakresie, stół zajebany szpinakiem i przeżuty banan wtarty w tkaninę (nie spiera się)...

...a potencjalną opieką nad potencjalnymi wnukami, kiedy będzie grane to samo, względnie biologicznymi paskudnościami starości mojej i bliskich...

...kiedy nastoletnie dziecka urządzają przy obiedzie festiwal bekania, pierdzenia i żartów o krwi, kupie lub innych elementach biologii...

...nie upominać, nie krzyczeć, nie obrażać się, nie marszczyć brwi, nie siedzieć z ponurą miną...

...tylko - bez żadnego wstępu czy ostrzeżenia - zwrócić rzeczony obiad malowniczo,  czyli, jak to ujął wieszcz Sapkowski, orzygać te dziecka od czapki po ciżmy. 

Sunday, 17 September 2023

Apache, Black hawk czy coś

Powiedzmy 2 lata temu, kiedy słyszałam ciężki wojskowy helikopter, a nie zwykłego ratownika, to myślałam: uff, ćwiczenia jakieś, nikogo nie zbierają z A4. A teraz myślę: cholera, już lepiej, żeby zbierali...

W kogo wierzymy bardziej

Tatko zaproponował prowokacyjnie - choć nieoryginalnie - żeby dodawać obywatelom głosy w wyborach zależnie od odprowadzanych podatków: jeden głos ma każda pełnoletnia osoba, drugi i kolejne dostajesz wg progów podatkowych, tylko że bez ograniczeń z góry, aż do maksimum dochodu, jaki zdecydujesz się ujawnić przed państwem.

W odwecie zaproponowałam, żeby jeden głos miała każda pełnoletnia osoba, a dwa głosy - każda pełnoletnia osoba przed przejściem na emeryturę. 

Friday, 4 August 2023

Transcendencja kuchenna

Osoby dramatu:

Pan Starszy: programista, pracuje w ukraińskiej firmie (to ważne)

Pani Starsza: też forma informatyczna, pracuje w ... (bez znaczenia)

Pani Młodsza: świeża studentka, pracuje dorywczo z bachorami (to też bez znaczenia)

Pan Młodszy: student już nieco wysezonowany, pracuje w McDonald's na węźle Bielany (ważne)


Rzecz dzieje się w Polsce, w małym miasteczku, gdzieś na skraju A4.

Jest piątek wieczorem. Osoby dramatu siedzą w kuchni. Sfery koniugują po cichu.

---

Pan Starszy: ...wreszcie znalazłem, dlaczego się testy wywalają, znalazłem ten pierdolony kawałek kodu. I tam było PÓŁ STRONY KOMENTARZA, który wyjaśniał, dlaczego to kurestwo jest zrobione tak jak jest zrobione, i że wydaje się bez sensu, ale tak właśnie ma być. No i nareszcie mogłem napisać, żeby... [tu opowieść, jak zmienić unit testy].

Pani Starsza: Fajnie. A kto napisał ten komentarz?

Pan Starszy: Nie mam pojęcia. Anonimowy dobroczyńca, nie robiłem blame, żeby go ustalić. Jakie to ma znaczenie!?

Pani Starsza: To życzę temu komuś, żeby miał bardzo dobry weekend!

[subtelny szelest koniugujących sfer]

Pani Młodsza: TAK. I teraz przez cały weekend żadne rosyjskie rakiety ani drony nie polecą na Kijów. Na całym świecie strategowie i politycy będą się zastanawiać, o chuj chodzi, hazardziści będą obstawiać, powstanie parę teorii spiskowych. A wszystko po to, żeby Anonimowy miał dobry weekend.

---

Pani Młodsza: ...Pan Młodszy pisał, że mu wpierdolili w grafik pięć dni w tym tygodniu.

Pani Starsza: Jutro też pracuje?

Pani Młodsza: Też. Trzymajmy za niego kciuki, żeby nie przejeżdżała żadna kolonia, bo soboty są najgorsze.

[znowu coś szeleści]

Pani Starsza: TAK. I teraz właśnie jakaś wkurwiona matka dzwoni do organizatora kolonii, że JAK TO POSTÓJ W MAKU, i spanikowany kierownik wyjazdu w popłochu organizuje posiłek w Salad Story. Tak że Pan Młodszy będzie miał spokojną zmianę, zobaczysz.

---




Monday, 5 June 2023

Byłem wczoraj w Warszawie

 Kolejny tekst mego ojca - wklejam za zgodą autora.

MARSZ

4 czerwca 2023

Byłem wczoraj w Warszawie, na marszu zainicjowanym przez Donalda Tuska. Rozpocząłem od żurku z białą kiełbasą i przepiórczymi jajkami w hotelu Metropol, poprzedzonego podwójnym esspresso tamże. To było konieczne – w pociągu (do Białegostoku, wagon 11, miejsce 61) nie było wagonu barowego! Potem w luźnym szyku (2 do 20 metrów między idącymi z flagami i bez (jak ja), Alejami Jerozolimskimi skutecznie wygrodzonymi przez policję, już na godzinę 12.30 doszliśmy do Ronda de Goula. Ronda z palmą, na tle gmachu byłego Komitetu Centralnego, byłej „naszej partii”. Marsz zakończyłem około 21-ej w Krotoszynie, gdzie z wagonu 11 pociągu z Białegostoku (ja znowu na miejscu 61) wysiedli „zakolegowani” współpasażerowie – uczestnicy marszu. To była grupa nauczycieli (dwoje germanistów), wymieniali się wrażeniami, odczuciami i relacjami o sytuacji w pracy: pensum, „testomania”, zarobki w rejonie płacy minimalnej!

Wracam pod palmę. Tu nie było luźno, tu staliśmy w 3 lub 4 osoby na jednym metrze kwadratowym. Staliśmy, bo nie było szans na wbicie się w rzekę idącą od strony Placu Trzech Krzyży w kierunku Placu Zamkowego, niewątpliwie „zauważając” po drodze Pałac Prezydencki. Rzeka rozlała się również na równoległe ulice oraz przejścia podwórzami. Tam było zdecydowanie luźniej.

Około 14.30 zrobiłem „w tył zwrot”, by podwórzami i Kruczą dotrzeć na Hożą, bo Placem trzech Krzyży i Alejami Ujazdowskimi ludzie szli i szli, w szyku bynajmniej nie luźnym. Były oszacowania, że uczestników jest około 500 tysięcy, inni twierdzili, że pół miliona.

Na Hożej, w mieszkaniu mego nieżyjącego od kilku lat przyjaciela (fizyk – reakcje jądrowe) widziałem się z jego żoną (też reakcje jądrowe) i córką (bioinformatyka w Cambridge). Obie panie skróciły udział w marszu, bo Ania spieszyła na lotnisko – dla marszu o jeden dzień przebukowała lot do Anglii. Rozmawialiśmy nie tylko o Tusku. Ze wstrętem, ale było o Czarnku czy o Glińskim. Nie zapomnieliśmy oczywiście o Kaczyńskim i jego sprawności oraz skuteczności w wielowymiarowym (edukacja, energetyka, nauka, parlamentaryzm, kultura, prawa człowieka, trójpodział…) rujnowaniu Polski.

Na zakończenie marszu, żegnając wysiadających w Krotoszynie nauczycieli, uzgodniliśmy, że „nie odpuszczamy” i, jeżeli będzie to konieczne, „do zobaczenia na następnych inicjatywach przywódców którym ufamy”.

Jeszcze o dwóch „marszowych” rozmowach telefonicznych.

Siergiej, uciekinier z Kijowa przez Wrocław do Rostoku, nie wiedział nic o naszym święcie 4 czerwca 1989: o częściowo wolnych wyborach, o „skończeniu się w Polsce komunizmu” zakomunikowanym nam przez Joannę Szczepkowską, czy o otwarciu drogi dla zburzenia muru berlińskiego.

Drugi mój rozmówca, to koniecznie szukał zdarzeń dla zdyskredytowania marszu. Uczepił się Andrzeja Seweryna i jego dosadnego języka w rozmowie z kimś bliskim. Przyznałem się memu koledze, że taki język, język z użyciem słów „powszechnie uznawanych za wulgarne” lubię i często używam. Razem z panem Andrzejem uciekamy się do takiego języka nie dla jego roli jako tzw. przerywników, ale dla podkreślenia emocji, które w nas taka czy inna sprawa wywołuje. No to jeżeli ja – „prostoj sowieckij inżenier” – doświadczam emocji, to co mówić o człowieku o wrażliwości niepomiernie większej. O człowieku genialnym w swej aktorskiej profesji i o nieprzeciętnym, bo długim i różnorodnym, doświadczeniu życiowym. Nie dziw się kolego, że to, czego doświadczamy w aktualnej erze rujnowania, wywołuje u ludzi emocje. Seweryn wyartykułował je w zgodzie z odczuciami wielu z nas (moimi w 100%) i zrobił po mistrzowsku. Takie omówienie Seweryna współpasażerowie skwitowali oklaskami.

Wrocław, 05.06.2023.                                                                       Andrzej Nawrocki

Proszę w do mojego sprawozdania z Wwy dodać, że Przemek, syn mego ciotecznego brata Antka, wraz z żoną Dorotą i synem Mackiem, mieszkający w Oleszycach między Jarosławiem a Lubaczowem, reprezentował Podkarpacie.