W maju 2004 weszliśmy do Unii, a ja kilka miesięcy później weszłam na porodówkę (1/4) z ogólnym poczuciem, że w kraju nie jest może idealnie, ale idzie ku dobremu i generalnie jakoś to będzie. Przez następnych 10 lat starczało mi życia na karmienie-przewijanie-tulenie, zarabianie na ten majdan (w różnych %), czytanie rzeczy branżowych, czasem czytanie książek i okazjonalnie pisanie felietonów do Chipa. Po tym czasie wyszłam z jaskini i ogarnęło mnie totalne WTF, w którym trwam do dzisiaj...
Monday, 1 May 2023
Monday, 17 April 2023
Ja nie skoczę?!
Przed Wielkanocą zabrakło w sklepie śledzi wyfiletowanych, przez co dostałam znienacka do obrobienia cztery śledzie solone i - że tak powiem - kompletne. Zamiast wpaść w histerię i powiedzieć, że TEGO TO JA NIE TKNĘ - wyszukałam w Internecie "jak filetować śledzia" i, klnąc straszliwie, oporządziłam cholerstwo. Wyszło smaczne i nawet bardzo się ośćmi nie pluło, a straty szacuję na 10-15%.
Co przypomniało mi starszą i bardziej krwawą historię z cyklu "przecież muszę sobie poradzić".
Rzecz działa się w przepięknej dziczy pod Lublinem, gdzie we czwórkę kwaterowaliśmy - chyba na czas Sylwestra i okolic - w agroturystyce, w autentycznym domku po babci: kuchnia z jadalną i piecem, dwie sypialnie, łazienka. Gospodarze mieszkali w dużym domu nieopodal, chodziło się do nich na obiady albo na konie, albo na jedno i drugie. No i zdarzyło się dnia pewnego, że na wycieczce przyuważyliśmy hodowlę pstrągów (czysty strumień czy wręcz źródło, coś pięknego!), o czym opowiedziałam gospodarzowi. Nic nie powiedział, tak ogólnie zresztą gadatliwy nie był.
Następnego dnia o 7 rano obudziło mnie pukanie do drzwi domku. Wypełzłam i otworzyłam; przez szparę w drzwiach wsunęła się ręka gospodarza z podrygującą reklamówką pełną żywych ryb.
I tu mogłam:
- powiedzieć gospodarzowi, że pomyłka i żeby to zabrał;
- obudzić ówczesnego małżonka z rytualnym ZRÓB COŚ;
- obudzić resztę towarzystwa i zacząć biadolić.
Ale nie.
Przede wszystkim zrobiło mi się żal pstrągów, że się męczą.
Po cichutku zarzuciłam coś na siebie, bo w kuchni było zimnawo. Naostrzyłam największy znaleziony nóż i "najsampierw" poucinałam rybom łby. (Jak się mocno złapie pstrąga przez ścierkę, a nóż jest naprawdę ostry, to da się to zrobić w sekundę bez żadnego głuszenia, a jak coś nie ma łba, to już nie cierpi, prawda?)
Potem wrzuciłam rybie zwłoki do dużego retro zlewu i bardziej spokojnie sprawiłam je do końca - rozcinanie brzucha, patroszenie, płukanie. Sprawione pstrągi ułożyłam do obcieknięcia, żeby potem nafaszerować je cytryną do wieczornego pieczenia.
I na tym etapie obudziła się reszta drużyny. Niemrawo weszli do kuchni i zastali mnie zakrwawioną po łokcie, nad zlewem pełnym rybich flaków.
Ale jak wieczorem pstrążki były upieczone, to nikt już tego nie pamiętał!
Będziesz
Będziesz wierzyć w miłość po grób, aż ta druga przeora ci duszę
Będziesz się brzydzić skrobanką, aż poczniesz istotę bez głowy
Będziesz śmiać się z pedałów, póki brat się nie zwierzy "ma na imię Adam"
Będziesz wierzyć w jeden święty kościół, który nazwie twoje dziecko obrzydliwością
Będziesz trwać przy ojczyźnie, póki nie powie ci "wypierdalaj"
Będziesz przeciw uchodźcom, aż poznasz dzieciaka z odmrożonymi stopami
Będziesz mówić, że biedni bo głupi, aż złamie cię rata kredytu
Będziesz się mylić. Potem umrzesz.
Saturday, 1 April 2023
Prawidłowe tuszowanie pedofilii
Totalnie rozumiem, dlaczego Wojtyła tuszował pedofilię w polskim, a potem w międzynarodowym KK. Wiecie jak to bywa: corporate policy, job description.
Najpierw - w Polsce - chodziło o utrzymanie monolitu organizacji w kontrze wobec władzy, która dość paskudnie pogrywała i każdą kościelną nieprawość chętnie wykorzystała bynajmniej nie dla ochrony ewentualnych poszkodowanych, tylko żeby kościół katolicki osłabić, a duszyczki przejąć pod swoje równie brudne skrzydełka.
Potem - w Watykanie - jestem głęboko przekonana, że dostał chłopina konkretne warunki: będziesz "młodym" papieżem z Polski, utrzemy nosa ZSRR, zmotywujesz rodaków, a poza tym możesz jeździć po świecie i dużo spotykać się z młodzieżą; za to tutaj lista tematów, których nie ruszasz (pedofilia, celibat, mająteczki), a te masz upieprzyć (teologia wyzwolenia, przywrócenie równości kobiet w kościele, nowoczesna antykoncepcja). No i wywiązał się jak umiał najlepiej.
Myślę sobie jednak, że ja na jego miejscu wprowadziłabym do tuszowania pedofilii pewną modyfikację. Chodziło przecież o to, żeby krzywda dzieci nie wyszła na światło dzienne, nie dotarła do świeckiego wymiaru sprawiedliwości, prawda? Wojtyła zostawił status quo - w razie skarg przenoszenie zbrodniczego księdza do innej parafii albo w ogóle na misje, tudzież chowanie wszelkich dokumentów w takich sprawach głęboko do archiwum. Było to podłe podwójnie, bo nie tylko chroniło zboczonego drapieżnika przed karą, ale też zapewniało mu nowe żerowisko, gdzie nikt go nie znał i nie było wiadomo, że na księdza X to lepiej uważać.
A ja przywróciłabym do użytku stary, sprawdzony przez kościelną korporację sposób: znikanie, ale takie solidne. Pisałam już o tym sposobie przy okazji "Zabawy w chowanego" Sekielskich: są skargi, są zeznania ofiar, sprawa jest jasna? Ad maiorem Dei gloriam dokumenty lądują w archiwum, natomiast ksiądz X - w zamkniętym klasztorze albo w cichym, acz dochodowym obozie koncentracyjnym na wzór sióstr magdalenek. Dożywotnio. Ksiądz X sobie nie życzy? No to ma wypadek albo, powiedzmy, zawał. Skandalu nie ma, do prokuratury nic nie trafiło, do prasy też nie. Jest porządeczek? Jak się patrzy!
Jeśli komuś to podejście wydaje się nieludzkie, to pamiętajmy, że przez setki lat KK postępował w taki sposób z "występnymi niewiastami" i jakoś wtedy nikt nie narzekał!
Wednesday, 15 March 2023
Dobry psychopata, zły psychopata
Przeczytałam "Zabójstwo Rogera Ackroyda" po raz fafnasty - już tylko w poszukiwaniu tropów, które Christie, jakże perfidnie, podsuwa czytelnikom. I może sprawił to psychopatyczny Poirot z filmów Branagha, a może ten wątek zawsze tam był, tylko trzeba czytać uważnie i dosłownie (jak "Anię z Zielonego Wzgórza"), żeby dostrzec warstwę mroku: otóż dwie główne postacie są godne siebie, obie równie bezwzględne i zarazem szalone. Osoba, o której w końcu dowiemy się, że jest mordercą, gra swoją rolę do końca, święcie wierzy w mistrzowski plan, nie dopuszcza możliwości porażki i nie współczuje ani trochę ofiarom faktycznym ani potencjalnym; ale przecież Poirot jest taki sam, z nieludzkim spokojem pozwala śledzić swoje ruchy i metodycznie doprowadza do wymierzenia kary, którą musiał już dawno mieć zaplanowaną.
Okrucieństwo w czarnych i w białych rękawiczkach?
Saturday, 11 March 2023
Patronka
Wanda Półtawska. Polka, lekarka, więźniarka Ravensbrück. Stała za degrengoladą etyczną Wojtyły.
Janina Adamczyk. Polka, chemiczka, więźniarka Ravensbrück. Stała za recepturą płynu Ludwik.
RODACY, WYBIERAJMY-Ż PATRONKI Z ROZUMEM!
https://legaartis.pl/blog/2023/03/07/kto-wierzy-ze-te-szmaty-nas-chronia-wanda-poltawska-powiedziala-to-niedzielskiemu-w-oczy-dyrektor-szpitala-przepraszal-foto/
Wednesday, 1 March 2023
Middle of the road elevator muzak
Gdybym nie poszła na koncert Joss Stone w NFM, to pewnie bym żałowała - a tak, to już wiem:
- jak bardzo się chce, to w NFM też tak nagłośnić, żeby było słychać głównie perkusję;
- utwory Joss Stone są nudne jak cnoty kardynalne, tylko covery klasyków nieco ratują sytuację;
- o gitarze, basie, klawiszach i perkusji da się powiedzieć tyle, że grali czysto i równo;
- głos Joss Stone brzmi jak dobrze nastrojona piła tarczowa;
- jest całkiem sporo osób, którym się to wszystko jakimś cudem podoba;
- absolutnie rewelacyjny chórek i fenomenalne, choć dekoracyjnie potraktowane dęciaki.
Trębacz, jak nie miał nic do roboty, to sobie dreptał w kółko i trochę mu tego zazdroszczę.