Jesteśmy
tak wychowani, że w 90% mówimy "spadniesz", mimo że jest to mało
prawdopodobne albo potencjalne szkody są znikome. Generujemy w ten
sposób (zależnie od temperamentu i wrażliwości dziecka):
- samospełniającą się przepowiednię,
- poczucie stałego zagrożenia,
- biały szum.
Na czeskich placach zabaw jest jakby ciszej, a śmiertelność dzieci nie jest większa.
Tuesday, 21 August 2018
Wednesday, 15 August 2018
Gdyby proboszcz była matką
A jak już doczekamy księży-kobiet, to wyobraźcie sobie taką sytuację:
msze świąteczne do odprawienia o 9:00, 10:30 i 12:00 w trzech kolejnych
wioskach, dziecko trzeba karmić co parę godzin, auto wysiadło, niani
nie ma bo święto, więc trzeba pojechać pick-upem, trąbla puścić na dywan
w kościele, mszę odprawić bardzo sprawnie, a jak małe zacznie piskać z
głodu, to wysłać ministranta do auta po butelkę i nakarmić w trakcie
ogłoszeń duszpasterskich i liczyć na to, że przed kupą zdąży się z
błogosławieństwem.
Wizja zainspirowana przez księdza z Nowego Gierałtowa, który przyjechał na mszę do Bielic z małym osiołkiem, którym się opiekuje, i poradził sobie bdb. Pani kościelna mówi, że nie gniewa się o ten jeden rozbity wazon.
Wizja zainspirowana przez księdza z Nowego Gierałtowa, który przyjechał na mszę do Bielic z małym osiołkiem, którym się opiekuje, i poradził sobie bdb. Pani kościelna mówi, że nie gniewa się o ten jeden rozbity wazon.
Thursday, 19 July 2018
Marple vs. Szczupaczyńska
Maryla Szymiczkowa: trzy kapitalne kryminałki, każda przeczytana na wdechu.
Kraków schyłku XIX wieku odmalowany szczegółowo do granic przesady (ale bez ich przekraczania) - z postaciami, cytatami i skandalikami z epoki. Dopracowanie realiów nie gorsze niż Breslau czy Lwowa u Krajewskiego, który nasuwa mi się na myśl nie bez przyczyny (zaraz do niej wrócę). "Autorka" doskonale bawi się portretowaniem krakowskiego bagienka, a my razem z nią. Konstrukcja intrygi zacna i solidna, w stylu niedościgłej - rzecz jasna - mistrzyni Christie, którą też przywołuję z innych jeszcze przyczyn.
Otóż w trzeciej części cyklu główna bohaterka, detektyw-amator w spódnicy (a raczej sukni), niepostrzeżenie robi się zła. Zła jak Eberhard Mock - tak jak on, zaczyna upajać się władzą nad ludźmi i dominacją, jaką daje biegłość w rozgryzaniu ludzkich tajemnic. Z władzy tej korzysta już nie tylko wobec osób winnych czy podejrzanych, ale też każdego, kto jej zdaniem na to zasługuje taką czy inną niedoskonałością. Przekracza granicę, za którą panna Marple nigdy się nie posunęła.
Najwyraźniej Miss Marple miała kręgosłup moralny, a profesorowa Szczupaczyńska - tylko gorset...
http://lubimyczytac.pl/autor/111961/maryla-szymiczkowa
Kraków schyłku XIX wieku odmalowany szczegółowo do granic przesady (ale bez ich przekraczania) - z postaciami, cytatami i skandalikami z epoki. Dopracowanie realiów nie gorsze niż Breslau czy Lwowa u Krajewskiego, który nasuwa mi się na myśl nie bez przyczyny (zaraz do niej wrócę). "Autorka" doskonale bawi się portretowaniem krakowskiego bagienka, a my razem z nią. Konstrukcja intrygi zacna i solidna, w stylu niedościgłej - rzecz jasna - mistrzyni Christie, którą też przywołuję z innych jeszcze przyczyn.
Otóż w trzeciej części cyklu główna bohaterka, detektyw-amator w spódnicy (a raczej sukni), niepostrzeżenie robi się zła. Zła jak Eberhard Mock - tak jak on, zaczyna upajać się władzą nad ludźmi i dominacją, jaką daje biegłość w rozgryzaniu ludzkich tajemnic. Z władzy tej korzysta już nie tylko wobec osób winnych czy podejrzanych, ale też każdego, kto jej zdaniem na to zasługuje taką czy inną niedoskonałością. Przekracza granicę, za którą panna Marple nigdy się nie posunęła.
Najwyraźniej Miss Marple miała kręgosłup moralny, a profesorowa Szczupaczyńska - tylko gorset...
http://lubimyczytac.pl/autor/111961/maryla-szymiczkowa
Monday, 16 July 2018
Dramat w rzepaku
Idziesz z dzieciakami na pilne siku na placek łysej ziemi między rzepakiem (zero waste, saperka w pogotowiu). Z przykrością stwierdzasz, że na tym placku ktoś wcześniej zostawił zużytego pampersa. Po czy zauważasz, że okoliczny rzepak jest dosłownie obwieszony chusteczkami do niemowląt. Jako matka z doświadczeniem zaczynasz sobie wyobrażać, jaki dramat wczesnorodzicielski musiał się tam rozegrać...
Wednesday, 4 July 2018
Dumka o chałwie słonecznikowej, niestety prozą
Pracując w .... dużej firmie z branży automatyki energetycznej, tatko mój - jako władający rosyjskim i przede wszystkim biegły w kontaktach z ludźmi Najbliższego Wschodu - działał na rynku białoruskim i ukraińskim. No i wracał razu pewnego z Doniecka, połączeniem przez Monachium. Wiedząc, że obłędnie kocham ukraińską chałwę słonecznikową, kupił mi jej bodaj kilogram. Tu objaśnienie dla nieznających realiów: ukraińska chałwa słonecznikowa, najlepsza na świecie, powstaje jako produkt uboczny tamtejszego przetwórstwa słonecznika (.ua jest słonecznikowym potentatem) i jest tania jak barszcz - sprzedawana na wagę w blokach. No więc tatko nabył taki blok zawinięty w byle co - racjonalnie tuż przed wylotem, żeby nie zjełczało. Na lotnisku w Doniecku paczka nie wzbudziła zainteresowania, bo przecież każdy wie, jak wygląda kilo chałwy w zatłuszczonym papierze. Natomiast w Monachium.... no, wyobraźmy sobie, jak do bramek kontroli bezpieczeństwa podchodzi facet z nieoznakowanym sporym pakunkiem szarej masy. Było proszenie na bok i pobieranie próbek. Na szczęście spektometria nie wykazała niczego wybuchowego.
Saturday, 30 June 2018
Myśleć, nie sądzić
Świat się zmienia, a mnie prześladuje - zapewne wybiórczo - dobra pamięć. Na przykład kiedy ktoś, kto ćwierć wieku temu (ha, ostatnio moja ulubiona fraza) doradzał mi, co jeszcze wydepilować, jakie nosić spódnice i obcasy i jak być bardziej miłą, potakującą i kobiecą - dziś, jako wojujący feminista, głośno broni prawa kobiet do nienaginania się do męskich oczekiwań. Albo kiedy osoba, od której nauczyłam się kupować w Rossmannie podróżne miniaturki kosmetyków - dzisiaj, z powodów eko, stanowczo takie opakowania odradza. Albo inna osoba, która patrzyła z ironicznym politowaniem, jak próbuję zrobić naleśniki bez mleka i mąki pszennej (bo dzieci z alergią), i czekała na patelnię, żeby usmażyć naleśniki NORMALNE - uczy się dzielnie kuchni wege, i zgarnia fair share of abuse za to, że naleśnik nie całkiem taki jak u mamy.
Sunday, 3 June 2018
Psze pani, to nie ja, Polak mały
Pilipiuk, "Wampir z KC"
Miłoszewski, "Jak zawsze"
Bonda, "Czerwony pająk"
Trzy świeże polskie książki o różnym ciężarze gatunkowym, stylu i stopniu fikcyjności, które łączy wątek wiszącego nad Polską fatum, spisku i ONYCH, którzy za wszystkim stoją.
Serio tak trudno się pogodzić, że to wszystko my?
Miłoszewski, "Jak zawsze"
Bonda, "Czerwony pająk"
Trzy świeże polskie książki o różnym ciężarze gatunkowym, stylu i stopniu fikcyjności, które łączy wątek wiszącego nad Polską fatum, spisku i ONYCH, którzy za wszystkim stoją.
Serio tak trudno się pogodzić, że to wszystko my?
Subscribe to:
Comments (Atom)