Sunday, 11 July 2021

Starsze osoby

 

WTEM! Większość tych "starszych osób", którymi kiedyś miałam się przejmować, liczyć się z ich zdaniem i generalnie im ustępować (miejsca i racji), to są babska i dziadygi o 5-10 lat starsze ode mnie. I już tylko ode mnie zależy, czy w razie konfrontacji faktycznie ustąpię, czy urwę nogę i będę nią tłuc.

PS. Czyj jest tekst o nodze i tłuczeniu? Kreditsowałaby, niestety nie pamiętam.

Thursday, 8 July 2021

Na jednym piwie

Albo jak ziomosław się rozprzestrzenia na temat, jakie niebezpieczne jest latanie małym jednosilnikowym samolotem. A potem, na tym samym piwie, opowiada, jak jechał 200 km/h niesprawnym autem z rodziną po polskiej autostradzie.

To lubię!

Monday, 5 July 2021

Proste komunikaty są najlepsze

 

Siedzę późnym wieczorem na tarasie pensjonatu, w którym jestem gościem (już nie mieszkanką). Siedzę sama - zwykle imprezowało się tam do późniejsza, ale tego dnia deszcz i sennie. Siedzę więc, wciągam soczewicową z żurawiną z garnka i kontempluję światło latarni morskiej za polami zasnutymi mżawką.
Przychodzi gospodyni i mówi tak: "Pani Marto, ja tu jeszcze nie zamykam, proszę sobie siedzieć spokojnie. Niektórzy goście późno wracają i nie chciałabym, żeby natrafili na zamknięte drzwi, więc będzie jeszcze otwarte."
 
No więc siedzę dalej, napawam się soczewicową, deszczem i latarnią, jest cudownie cicho i w ogóle takie tam.
 
Pół godziny później przychodzi gospodyni w szlafroku i mówi tak: "Pani Marto, ja tu jeszcze nie zamykam, proszę sobie siedzieć spokojnie. Niektórzy goście późno wracają i nie chciałabym, żeby natrafili na zamknięte drzwi, więc będzie jeszcze otwarte, a ja sobie będę drzemała."
Wtedy dopiero przełączam mózg z trybu standby, w 30 sekund zmywam garnek, zbieram swoje drobiazgi, dziękuję gospodyni i życzę jej dobrej nocy i oddalam się w strone swojej kwatery, z której, nawiasem mówiąc, też widać pola i latarnię, bo rzecz dzieje się w okolicy, z której w ogólności nie widać niczego innego, chyba żeby czasem śmigłowiec przeleciał.
 
O ileż przyjemniej byłoby wszakże, gdyby pani poprosiła wypierdalać za pierwszym razem!!!

Friday, 11 June 2021

Lista lektur dla klas I-III szkoły podstawowej

 Do:

malgorzata.szybalska@mein.gov.pl

joanna.skrzypczyk@mein.gov.pl

przemyslaw.czarnek@sejm.pl

 
Szanowni Państwo,
bardzo proszę o nieusuwanie książki "Sposób na Elfa" autorstwa Marcina Pałasza z listy lektur dla klas I-III szkoły podstawowej. Uważam, że jest to bardzo wartościowa pozycja:
- zapoznaje uczniów z realiami opieki nad zwierzęciem,
- pokazuje realne, codzienne życie w rodzinie i prawidłową relację dziecko-rodzic,
- uczy określania, co jest dobre, a co złe,
- w bezpieczny sposób zapoznaje uczniów z zagadnieniami straty, samotności, niepowodzenia, a jednocześnie - radzenia sobie w trudnych sytuacjach,
- przedstawia wartość odpowiedzialności dorosłych oraz dzieci,
- a wszystko to - przystępnym, współczesnym językiem, w realiach zrozumiałych dla większości polskich uczniów.
 
Z poważaniem,
Marta Bartnicka, matka czterech córek, które przeczytały "Sposób na Elfa" w ramach nauki w Szkole Podstawowej nr 2 w Kątach Wrocławskich, a pozostałe książki Marcina Pałasza - w domu, chętnie i wielokrotnie.

Wednesday, 28 April 2021

To potrwa. Rok później

To potrwa dłużej. Coraz częściej myślę, że niezależnie od liczby zakażeń i zgonów trzeba poluzować ograniczenia, żeby dało się żyć. Jeśli mamy przy tym jednak nie umierać na kaszel (a wirus będzie mutował), to trzeba będzie pójść w model minimalizowania źródeł zakażenia i odpowiedzialności indywidualnej. Widzę to mniej więcej tak: 

Po pierwsze, edukować, że nie wyłazi się do ludzi z katarem, kaszlem czy gorączką (dowolnego pochodzenia), bo to świństwo, a nie bohaterstwo; że maski w sytuacjach niejasnych, że kwarantanna po kontakcie z chorymi lub podejrzanymi. To najtańsze i trochę orka na ugorze, ale trzeba orać, skoro nauczyciele biologii się nie wykazali.

Po drugie, maksymalnie tę odpowiedzialność wspomagać - pełnopłatnym chorobowym, większą liczbą dni wolnych na żądanie, finansowaniem zwolnień dla osób na nie-etatach. To najdroższe i częściowo może być nadużywane, ale bez takich ułatwień nie ruszymy.

Po trzecie, karać finansowo za nieodpowiedzialność - za bohaterskie chodzenie z gorączką i kaszlem czy katarem (wszystko jedno jakim), za wysyłanie chorych dzieci do szkoły, za obchodzenie kwarantanny. To najbardziej kuszące, ale bez dwóch poprzednich nie zadziała.

Da się w parę lat zrobić Japonię czy fantazjuję?

Saturday, 3 April 2021

Dramat prowincjonalny w Wielką Sobotę

Uwaga, tekst opisuje zachowania nieuznawane przez część społeczeństwa oraz zawiera wyrazy uznawane powszechnie za wyrazy.

Deszcz ze śniegiem: [pada co jakiś czas]

Dzieć2: Mamo, co tata robi!?

Ja: Poszedł spalić chaszcze po zimie.

Dzieć2: Ja pierdolę, zobacz jak to się dymi!!!

Ja: Mówiłam mu, że pada, ale nie słuchał.

Ognisko: [snuje dymem na całą dzielnicę]

Dzieć2: No ale niech on tego nie robi, przecież dym leci na całą dzielnicę!

Ja: Jebać to, drugi raz z nim gadać nie będę. Chcesz, to sama wyjdź i mu powiedz.

Deszcz ze śniegiem: [wzmaga się]

Ognisko: [dymi niepojęcie]

Dzieć2 [patrząc przez okno]: Nie pójdę.

Ja: Jak sąsiedzi wezwą policję, to powiem, że stary był pijany. // insider joke - konkubent nie pije % nigdy nic w ogóle ani trochę i nie, nie jest zaszyty, zawsze tak miał

Dzieć2: Albo powiesz, że piorun jebnął i się samo zapaliło.

Deszcz ze śniegiem: [nakurwia]

Ognisko: [rozpala się idealnie i płonie równo, dymiąc minimalnie]

 

No i wygrał, skubany.


Thursday, 1 April 2021

Hipoteza robocza

Policzyłam w tym tygodniu, że gdybym nie redagowała znajomym tekstów od energetyki po teologię, nie odpowiadała na pytania tłumaczeniowe z przeróżnych dziedzin, nie sprawdzała CV i nie udzielała we wszelakich przedsięwzięciach wsparcia moralnego a la Winston Wolf, to miałabym czas na prawdziwe, szacowne projekty wolontaryjne.

Hipoteza robocza: projekty wolontaryjne są robione przez asertywne osoby aspołeczne.