Do:
malgorzata.szybalska@mein.gov.pl
joanna.skrzypczyk@mein.gov.pl
przemyslaw.czarnek@sejm.pl
Do:
malgorzata.szybalska@mein.gov.pl
joanna.skrzypczyk@mein.gov.pl
przemyslaw.czarnek@sejm.pl
To potrwa dłużej. Coraz częściej myślę, że niezależnie od liczby zakażeń i zgonów trzeba poluzować ograniczenia, żeby dało się żyć. Jeśli mamy przy tym jednak nie umierać na kaszel (a wirus będzie mutował), to trzeba będzie pójść w model minimalizowania źródeł zakażenia i odpowiedzialności indywidualnej. Widzę to mniej więcej tak:
Po pierwsze, edukować, że nie wyłazi się do ludzi z katarem, kaszlem czy gorączką (dowolnego pochodzenia), bo to świństwo, a nie bohaterstwo; że maski w sytuacjach niejasnych, że kwarantanna po kontakcie z chorymi lub podejrzanymi. To najtańsze i trochę orka na ugorze, ale trzeba orać, skoro nauczyciele biologii się nie wykazali.
Po drugie, maksymalnie tę odpowiedzialność wspomagać - pełnopłatnym chorobowym, większą liczbą dni wolnych na żądanie, finansowaniem zwolnień dla osób na nie-etatach. To najdroższe i częściowo może być nadużywane, ale bez takich ułatwień nie ruszymy.
Po trzecie, karać finansowo za nieodpowiedzialność - za bohaterskie chodzenie z gorączką i kaszlem czy katarem (wszystko jedno jakim), za wysyłanie chorych dzieci do szkoły, za obchodzenie kwarantanny. To najbardziej kuszące, ale bez dwóch poprzednich nie zadziała.
Da się w parę lat zrobić Japonię czy fantazjuję?
Uwaga, tekst opisuje zachowania nieuznawane przez część społeczeństwa oraz zawiera wyrazy uznawane powszechnie za wyrazy.
Deszcz ze śniegiem: [pada co jakiś czas]
Dzieć2: Mamo, co tata robi!?
Ja: Poszedł spalić chaszcze po zimie.
Dzieć2: Ja pierdolę, zobacz jak to się dymi!!!
Ja: Mówiłam mu, że pada, ale nie słuchał.
Ognisko: [snuje dymem na całą dzielnicę]
Dzieć2: No ale niech on tego nie robi, przecież dym leci na całą dzielnicę!
Ja: Jebać to, drugi raz z nim gadać nie będę. Chcesz, to sama wyjdź i mu powiedz.
Deszcz ze śniegiem: [wzmaga się]
Ognisko: [dymi niepojęcie]
Dzieć2 [patrząc przez okno]: Nie pójdę.
Ja: Jak sąsiedzi wezwą policję, to powiem, że stary był pijany. // insider joke - konkubent nie pije % nigdy nic w ogóle ani trochę i nie, nie jest zaszyty, zawsze tak miał
Dzieć2: Albo powiesz, że piorun jebnął i się samo zapaliło.
Deszcz ze śniegiem: [nakurwia]
Ognisko: [rozpala się idealnie i płonie równo, dymiąc minimalnie]
No i wygrał, skubany.
Policzyłam w tym tygodniu, że gdybym nie redagowała znajomym tekstów od energetyki po teologię, nie odpowiadała na pytania tłumaczeniowe z przeróżnych dziedzin, nie sprawdzała CV i nie udzielała we wszelakich przedsięwzięciach wsparcia moralnego a la Winston Wolf, to miałabym czas na prawdziwe, szacowne projekty wolontaryjne.
Hipoteza robocza: projekty wolontaryjne są robione przez asertywne osoby aspołeczne.
Tekst napisał mój tato jako uzupełnienie do facebookowej dyskusji o tym, czy pluton z RBMK służył do budowy bomb atomowych. Spoiler alert: nie ma tu relacji z pierwszej ręki o noszeniu Pu239 wiaderkiem z elektrowni do fabryki zbrojeniowej.
1. Pu239 w przyrodzie nie występuje, ale można go wytworzyć dzięki określonym przemianom jądrowym: pochłanianie neutronu przez U238 i dalej dwa rozpady beta.
2. Pu239 robi się, bo jest to znakomite poszerzenie bazy paliwowej dla energetyki jądrowej, ale robi się i dla bomb, bo w tym zastosowaniu jest bardziej efektywny od U235.
3. Jedno rozszczepienie Pu239 daje około 3 (nie 2,5) nowe neutrony, a równocześnie rodzi mniej neutronów opóźnionych, bo tylko około 0,6% (nie 0,7%).
4. Bomby, w przeciwieństwie do reaktorów, nie lubią neutronów opóźnionych.
5. Każdy reaktor pracujący na U235 generuje Pu239, jeżeli tylko temu U235 towarzyszy U238, a w znakomitej większości konstrukcji - towarzyszy.
6. I
dlatego, że każdy generuje, to każdy podlega międzynarodowym regulacjom: „Układ
o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej” (MAEA – Wiedeń).
7. Reaktor pracujący na neutronach szybkich generuje lepiej niż rektor pracujący na neutronach termicznych; stąd rodzina FBR – efektywna, ale trudna (ciekły sód).
8. Pu239 rodzi się dzięki neutronom pochłanianym przez U238, ale przez to, że jest rozszczepiany, jest też przez te neutrony jest „konsumowany”.
9. Taka „konsumpcja” (rozszczepienie) jest dobra dla reakcji łańcuchowej, ale gromadzeniu plutonu nie służy.
10. Jeżeli Pu239 ma służyć konstrukcji bomb, to dążymy do wydobycia go z pola neutronów reaktora, gdy osiąga maksimum koncentracji w tym czy innym miejscu rdzenia reaktora.
11. Celowi temu nie sprzyjają konstrukcje zbiornikowe: PWR, BWR, FBR, natomiast bliższe temu celowi są reaktory kanałowe, jak np. RBMK.
12. Przepracowane paliwo, po wydobyciu z reaktora, poddane jest wyrafinowanej procedurze zwanej „spent fuel treatment”, której jednym z produktów jest Pu239.
13.„Zerowym” etapem tej procedury jest „schładzanie” wypalonego paliwa poprzez jego przetrzymywanie w przyreaktorowych basenach paliwa wypalonego (chyba około 3 lata).
14. Dalszy los tak otrzymanego Pu239 może być różny: i pokojowy i militarny; decyduje dysponent zależnie od tego, czego potrzebuje bardziej: czy się zbroi, czy preferuje energię.
15. Chyba żadne nasze działanie nie jest podporządkowane tylko jednemu celowi, a priorytety przypisywane różnym celom na pewno na przestrzeni lat podlegają modyfikacjom.
16. Był czas gwałtownych zbrojeń jądrowych, ale uwarunkowania mogły się zmienić i nie dziwota, że to, co służyło głównie zbrojeniom, mogło znaleźć inne, niemilitarne zastosowanie.
17. Jeżeli cel pokojowy, to Pu239 stanowi rozszczepialny komponent świeżego paliwa reaktorowego, w tym najczęściej wespół z U235; takie paliwo nazywane jest MOx.
18. Jeżeli militarny, to Pu239 służy do produkcji bomb jądrowych, efektywniejszych od bomb jądrowych z U235; efektywniejszych dzięki już przywołanym dwu liczbom: „3” i „0,6%”.
19. I to by było na tyle.
Wrocław, 25.02.2021. Andrzej Nawrocki
Nastoletnia córka poszła wczoraj rano pobiegać. Na nowym osiedlu w Kątach [Imbirowa lub okolice] jakiś pan w czarnym aucie zawołał do niej przez okno: schowaj dupę!
Otóż więc wszyscy mamy swoje najlepsze historie o tym, jak w czasie pracy z domu życie zahacza nam o tę pracę. Psy wyją; koty wchodzą na plecy albo toczą boje z kablem od słuchawek i niestety wygrywają; dzieci wpadają z piskiem, od którego tynk leci ze ścian (na szczęście Teams nie przenosi całego pasma i koledzy odebrali to bardziej jak czajnik); listonosz puka w szybkę; ktoś w tle jest niezbyt ubrany, a ktoś inny przyniósł czekoladę z rumem i chce za to buzi z języczkiem natychmiast.